Pierwsza wycena i moja wrodzona skromność
Utworzono: 20 października 2009 Zaktualizowano: 1 października 2026
Miałem wycenić program do przeglądania magazynu. Pierwsze prawdziwe zlecenie i żadnego pojęcia, ile za nie powiedzieć.
Wcześniej nie robiłem zleceń. Czasem pomagałem bratu, robiąc skrypty w JavaScript na jego strony internetowe, i umawialiśmy się po swojemu, na godziny, bez większego zastanawiania się, ile to jest warte.
Niedawno trafiło mi się pierwsze prawdziwe zlecenie, program do pokazywania magazynu. Z katalogu ze skanami stron program pokazuje strony, które można przewracać, i to nie klikając „dalej”, tylko chwytając kartkę za róg i powoli ją ciągnąc, aż się odwróci.
Jak to zrobić, wiedziałem, gorzej było z tym, ile to ma kosztować. Rozmawiałem z szefem z pracy, jak to wycenić, i jak mu podałem stawkę, to powiedział, żebym nie psuł rynku, i podał kwotę, poniżej której mam nie schodzić.
Z wrodzoną skromnością podałem tę stawkę, sądząc, że to za dużo, i o dziwo okazało się, że jest ok. Bardziej zdziwiony byłem chyba ja niż klient :-)
Program zresztą się udał. Nie wiem, czy płynie z tego jakaś lekcja, ale dla mnie to było ważne.