Jak ma się w ręku młotek, wszystko wygląda jak gwóźdź
Utworzono: 20 września 2016 Zaktualizowano: 1 października 2026
Po sukcesie z OLE, Excelem i PowerPointem miałem w ręku naprawdę dobry młotek.
Miałem zaproponować rozwiązanie dla firmy, która była agregatorem ofert kredytowych dla banków, nie wiem, jak to lepiej nazwać. Chcieli mieć online system do kalkulacji kosztów kredytu. Z różnych banków były różne Excele, które to liczyły, zabezpieczone, więc nie dało się odczytać, jak dokładnie się to liczy.
No to zaproponowałem OLE na większą skalę. Serwer, na nim Excel, a właściwie tyle Exceli, ile banków, klient wpisuje kwotę i okres, my wpisujemy to w odpowiednie komórki, Excel liczy, odczytujemy wynik i pokazujemy na stronie. Office na serwerze obsługujący ruch z internetu, co może pójść nie tak :-)
Oczami wyobraźni widzę tę serwerownię, kilkanaście Exceli otwartych naraz, każdy udaje serwer aplikacyjny, a przy większym ruchu jeden z nich pyta „czy chcesz zapisać zmiany?”, podczas gdy klienci czekają na wyliczenie raty.
Do dziś nie wiem, jak można było to lepiej zaproponować. Excele były zamknięte, formuł nikt nie znał, a banki nie zamierzały ich podać, więc Excel był jedynym, który wiedział, jak to policzyć. Jak ma się w ręku młotek, wszystko wygląda jak gwóźdź, tylko że tym razem to chyba naprawdę był gwóźdź.